Superbike

…z fascynacją przyglądam się temu mężczyźnie w skórzanej kurtce, odpalającego papierosa obok swojego motoru… Ale ciacho… myślę sobie. Fajny motor ma, łobuz jeden… Mmm… Jak dobrze, że to mój mąż… 😀

Kiedy zapadła decyzja o kupnie naszego pierwszego motoru, nie miałam cienia wątpliwości. Pomimo, że wiąże się to z chwilową zmianą planów budżetowych na zakup działki, jestem super zadowolona i patrząc w roziskrzone oczy mojej drugiej połowy nie zastanawiam się ani chwili nad zmianą decyzji. Bardzo przyjemnie jest kiedy ukochana osoba się spełnia…

W sprawach motocykli jestem kompletnym laikiem. Mój mąż czerpie niewątpliwą przyjemność z jazdy, ja zaś czerpię swoją na tyłach, przyklejona do ukochanych pleców. Zaczynam rozumieć i podzielać to fantastyczne uczucie wolności i zadziora jednocześnie. Nie muszę nic wiedzieć, chociaż przyzwoitość nakazywałaby zaczerpnąć minimum informacji w temacie, ale stan umysłu jestem w stanie pojąć i bez wiedzy technicznej. Może to nie jest jeszcze kryzys wieku średniego, na to jeszcze odrobinę za wcześnie, ale jak to szwagier trafnie ujął, teraz będziemy się pięknie starzeć…

Powiew minionej epoki pod postacią Hondy CB 750 C zaparkował na naszym podwórku za sprawą szwagierki, która poszła o krok dalej i sprawiła sobie pięknego Harley’a Dyna. Może kiedyś uda mi się namówić Ją aby rzuciła nieco światła na sprawę i skrobnęła co nie co rónież i w tym temacie.

Nasz czterocylindrowy smokozord z przełomu lat 70’/80’, być może obecnie nie jest konkurencyjny, maksymalna moc silnika to 77.00 km/h przy 9000 obr./min, ale wciąż jest to rewolucyjne przeniesienie wyścigowej techniki na ogólnie dostępną szosę pod postacią zgrabnie ukształtowanego, poprzecznie umieszczonego silnika, który daje przyjemny, chrapliwy dźwięk. Silnik CB 750, który niegdyś wygrywał wyścigi jest do dziś z powodzeniem wykorzystywanym napędem w produkcji Cafe racerów i Chopperów. Stanowi też coraz częściej wykorzystywaną bazę do indywidualnych przeróbek. Ta japońska maszynka, kojarzona z przełomem na rynku motocyklowym, odznaczyła się również jako pierwsza seryjna produkcja z hydraulicznym hamulcem tarczowym. Nasza “Forka” z 81’ posiada już dwutarczowy hamulec przedni, ponadto zbiornik oleju pod siedzeniem zastąpiła miska olejowa w przedniej części motocykla, brak rozrusznika nożnego, a stacyjka umieszczona jest między zegarami. Pierwotna wersja CB 750 Four do roku 1978 miała ośmiozaworowy silnik OHC. Nasza jednostka przekonstruowana jest na szesnastozaworową DOHC, czyli na dwa wałki rozrządu w głowicy. Jak na japończyka przystało charakteryzuje się wysoką kulturą pracy i jakością wykonania, jednak wolę jej nie porównywać z żadnym nowoczesnym modelem, żeby nie skupiać się na niedociągnięciach wynikłych z upływu czasu i postępu technologicznego. Osobiście wdzięczna jestem projektantowi za design, prawdziwą stal niewykończoną chromowanym plastikiem udającym metal, charakterystyczne szparunki na zbiorniku paliwa i zadziorne żebra na silniku. Do wyglądu pełnego klasyku może brakować jedynie szprychowych kół jak w CB750K wyprodukowanej na rynek amerykański.

W ten oto sposób, wybieranie dachówek i porównywanie cen materiałów budowlanych zastąpiły kaski, sakwy i części motocyklowe… A pod wieczór wybierzemy się na przejażdżkę polnymi drogami, popatrzeć jak żniwa mają się ku końcowi… :))))))))